Dominika i Dawid to jedna z tych par, którym, pomimo długiego stażu, świecą się oczy, kiedy na siebie patrzą 🙂 Poznaliśmy się wiele miesięcy wcześniej, kiedy przyjechali do mnie do Łodzi na sesję narzeczeńską. Już wtedy, od pierwszego momentu, można było dostrzec, jak wiele ich łączy. A jakby tego było mało, przywieźli ze sobą cudną buldożkę, Fisię 🙂 Wiedząc, jak bardzo się kochają i jak swobodnie czują się przed aparatem, szczerze nie mogłem doczekać się dnia ich ślubu.
Od samych przygotowań w ich domach kipiały emocje i czuć było, ile ten dzień znaczył zarówno dla nich, jak i dla najbliższych, którzy pomagali im się przygotować. Nawet Fisia była wyczuwalnie poddenerwowana całą sytuacją 🙂 Wszystko działo się szybko: Pan młody przyjeżdża po narzeczoną, ale brat bierze siekierę w ręce i nie chce oddać siostry. Potem opór stawiają koleżanki, a na końcu ukochana babcia. Pokonując przeszkody, w końcu są razem, a mina Dominiki na zdjęciu z first looka jest bezcenna 🙂
Ślub odbył się w pięknym XIV-wiecznym kościele św. Marii Magdaleny w Dobrowodzie, a dodatkowego klimatu dodało to, że młodzi Maja i Jaś nieśli wspólnie obrączki. Dominika i Dawid rozpoczęli wesele spektakularnym pierwszym tańcem, podczas którego udało się złapać kluczowy moment, gdy Pan Młody wirował z żoną w powietrzu 🙂 Przyjęcie na ponad 200 osób było pełne energii; łapałem kadry z parkietu, mocno błyskając na 4 lampy, i przeplatałem to z ujęciami przy świetle zastanym. Jak zawsze duża część fotografii powstała w okolicach wiejskiego stołu, na papierosku i przy stołach.
Zabiegani i roztańczeni Państwo Młodzi znaleźli dla mnie 20 minut i niedaleko sali zrobiliśmy bardzo klimatyczne fotki przy zachodzącym słońcu 🙂 Reportaż zakończyłem tradycyjnie po oczepinach, podczas których goście dali naprawdę czadu, co widać po zdjęciach 😀